„Chcę zwrócić twoją uwagę na stały, należący do Mnie i do Jezusa obyczaj, stawiania na pierwszym miejscu modlitwy. Nic nigdy nie przeszkadzało nam w modlitwie: ani zmęczenie, ani zgryzoty, troski, czy zajęcia, lecz przeciwnie, tylko ją wspomagały. Modlitwa była zawsze królową naszych zajęć. Była naszym wypoczynkiem, naszym światłem i nasza nadzieją. Była pociechą i wytchnieniem w czasie smutku, a w szczęściu stawała się pieśnią. Była stałą przyjaciółką naszych dusz. Odrywała nas od ziemi, od wygnania i wznosiła ku wysokościom Ojczyzny Niebieskiej. Józef także czuł się w czasie modlitwy zjednoczony z Bogiem, bowiem nasze modlitwy były prawdziwą adoracją całych naszych złączonych z Bogiem istnień i wielbiąc Go w czasie modlitwy, znajdowaliśmy się w Jego objęciach. I popatrzcie, chociaż nosiłam w sobie Przedwiecznego, nie czułam się zwolniona od tego, by ze czcią odwiedzać Świątynie. Nawet najwyższa osobista świętość nie zwalnia z poczucia niższości wobec Boga, ponieważ zezwala On na to, byśmy bezustannie oddawali cześć Jego Chwale.
Jesteście słabi, biedni, pełni błędów? Wzywajcie świętości Pana: Święty, Święty, Święty! W waszej nędzy proście o pomoc Tego błogosławionego Świętego a przybędzie, żeby napełnić was swoją Świętością.
Jesteście święci i bogaci w zasługi w Jego oczach? Tak samo wzywajcie Świętości Pańskiej – Ona, ta nieskończona Świętość zawsze pomnoży waszą własną świętość. Aniołowie, byty nie doznające słabości, w jakiej pogrążona jest ludzkość, nie przestają nigdy śpiewać: „Sanctus”, a ich nadprzyrodzna piękność wzrasta przy każdym wezwaniu Świętości naszego Boga. Naśladujcie, przeto Anioła.
Nie pozbawiajcie się nigdy obrony, jaką jest modlitwa, bowiem na niej łamią się ostrza broni szatana, złość świata, żądza ciała i pycha ducha. Nie odrzucajcie nigdy tej broni, co otwiera Niebo i sprawia, że spływają zeń łaski i błogosławieństwa. Ziemi potrzebna jest cała kąpiel modlitwy, by oczyściła się z win, co sprowadzają na nią karę Bożą. I wiedząc, że modlące się dusze nie są liczne, pozostałe muszą bardzo się modlić, by uzupełnić za innych ten niedostatek. Trzeba im podwajać żywą modlitwę, aby utworzyć z niej konieczną dla uzyskania łaski sumę. Modlitwy wtedy są żywe, gdy są przesycone miłością i poświęceniem – mówi Maryja Niepokalana (zob. M. Valtorta, „Poemat …”, T.I, s. 167 – 168).
Mówcie do waszego Ojca w kryjówce waszego serca i wewnętrznego mieszkania. Pozostawcie na zewnątrz wszystko, co należy do świata: Gorące pragnienie bycia zauważonym i dawania przykładu; staranie o długie modlitwy pełne słów, monotonnych, letnich, pozbawionych miłości.
Z miłości pozbądźcie się miar w modlitwie. Zaprawdę są osoby, które nie spędziłyby inaczej tych godzin, nawet gdyby Bóg się im ukazał. Zbawienie świata wymaga, abyście porzucili to bezduszne gadulstwo i poszli po prostu zaczerpnąć wody ze studni, by zrosić nią ziemię – z miłości do mnie i do waszych bliźnich. Zaprawdę są osoby, które uważają swój monolog za ważniejszy niż życzliwe przyjęcie gościa lub miłosierną pomoc udzieloną potrzebującemu. Te dusze upadły w bałwochwalstwo modlitwy.
Modlitwa jest aktem miłości. Można kochać zarówno wyrabiając chleb, jak modląc się, czuwając przy chorym, rozmyślając, pielgrzymując do świątyni, troszcząc się o rodzinę, poświęcając jagnie, a nawet – ofiarując swe słuszne pragnienie skupienia się w Panu. Wystarczy nasycić miłością całą swą istotę i całe działanie. Nie lękajcie się! Ojciec widzi, Ojciec rozumie, Ojciec udziela tego, czego potrzeba. Iluż łask udziela za jedno miłosne westchnienie, prawdziwe, doskonałe! Jaka obfitość łask za ukrytą ofiarą spełnioną z miłością! Nie bądźcie jak poganie. Bóg nie potrzebuje, abyśmy Mu mówili, co ma czynić. To wy tego potrzebujecie. Poganie mogą to mówić swym bożkom, które nie potrafią ich usłyszeć. Jednak wy nie postępujcie tak wobec Boga Prawdziwego, Duchowego, który jest nie tylko Bogiem i Królem, lecz także waszym Ojcem wiedzącym, zanim Go poprosicie, czego wam potrzeba.
„Proście, a otrzymacie. Szukajcie, a znajdziecie. Pukajcie, a otworzą wam. Kto bowiem prosi, otrzymuje, a kto szuka – znajduje, a kto puka do drzwi ujrzy jak się otwierają” – mówi P. Jezus (tamże. T. 3/1, s. 189 – 190).
…Uwolnijmy nasz umysł od wszystkiego, co nie jest Jezusem. Jeśli jest nam trudno się modlić, nie przestawajmy prosić: ‘Jezu, przyjdź do mojego serca, módl się ze mną, módl się we mnie – abym od Ciebie mógł się nauczyć, jak się modlić’.
Bywa, że przychodzi czas, kiedy nie możemy się modlić – wtedy po prostu pozwólmy Jezusowi modlić się w nas do Ojca w ciszy naszych serc. Jeśli nie jesteśmy w stanie mówić, On będzie mówił. Jeśli nie potrafimy się modlić, On będzie się modlił. Oddajmy Mu naszą niemożność i naszą nicość.
Kochaj modlitwę – rozbudź w sobie potrzebę częstej modlitwy w ciągu dnia i na tą modlitwę się zdobądź. Jeśli pragniesz modlić się lepiej, powinieneś modlić się często. Modlitwa będzie rozszerzać twoje serce, aż stanie się ono zdolne pomieścić w sobie ten dar Boży, którym jest Sam Bóg. Proś i szukaj, a twoje serce będzie dość wielkie, by Go przyjąć i zatrzymać jako swoją własność.
Mój sekret jest całkiem prosty. Modlę się i przez swoja modlitwę staję się jedno w miłości z Chrystusem. Przecież modlić się do Niego znaczy kochać Go, a to znaczy wypełniać Jego słowa: „…byłem głodny, a nie daliście mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie” (Mat 25, 4).
(…) Modlitwa oznacza dla mnie zjednoczenie z wolą Jezusa przez 24 godz. na dobę. To zjednoczenie pozwala mi żyć dla Niego, przez Niego i razem z Nim.
Powinieneś poświecić na modlitwę przynajmniej pół godziny rano i godzinę wieczorem. Możesz modlić się (też) podczas pracy. Potrzeba tylko zwykłego wzniesienia naszych myśli ku Niemu. Wystarczy, że powiemy: ‘Kocham Cię Boże, ufam Ci, wierzę w Ciebie, potrzebuję Cię teraz’. Właśnie takie zwyczajne słowa. To są cudowne modlitwy – mówi Matka Teresa z Kalkuty.
Dusza zbroi się przez modlitwę do walki wszelakiej. W jakimkolwiek dusza jest stanie, powinna się modlić. Musi się modlić dusza czysta i piękna, bo inaczej straciłaby swą piękność. Modlić się musi dusza dążąca do tej czystości, bo inaczej nie doszłaby do niej. Modlić się musi dusza dopiero, co nawrócona, bo inaczej upadłaby z powrotem. Modlić się musi dusza grzeszna, pogrążona w grzechach, aby mogła powstać. I nie ma duszy, która by nie była obowiązana do modlitwy, bo wszelka łaska spływa przez modlitwę (św. Faustyna , 146).
Niech dusza wie, że aby się modlić i wytrwać w modlitwie, musi się uzbroić w cierpliwość i mężnie dokonywać trudności zewnętrzne i wewnętrzne: wzgląd ludzki, uszanować chwilę, która jest przeznaczona na modlitwę.
„Córko Moja, rozważ te słowa: ‘a będąc w ciężkości dłużej się modlił’. Poznałam jak bardzo nam potrzeba wytrwałości w modlitwie. Od takiej ciężkiej modlitwy zależy nieraz nasze zbawienie (157). Jedna modlitwa nasza nie ginie” (621).
„Jezus dał mi poznać jak dusza powinna być wierna modlitwie pomimo udręczeń i oschłości i pokus, bo od takiej przeważnie modlitwy zależy urzeczywistnienie nieraz wszelkich zamiarów Bożych. A jeżeli nie wytrwamy w takiej modlitwie krzyżujemy to, co Bóg chciał przez nas dokonać, albo w nas. Niech słowa te wszelka dusza zapamięta: ‘A będąc w ciężkości dłużej się modlił’. Ja taką modlitwę zawsze przedłużam, o tyle, o ile jest mojej mocy i zgodnie z obowiązkiem”- mówi św. Faustyna (Dz. 875).
„Kiedy się modlicie zawsze, zawsze jednoczcie się ze Mną – mówi P. Jezus. Będę się modlił głośno za was, okrywając wasz ludzki głos Moim głosem Boga – Człowieka. Wezmę waszą modlitwę w Moje przebite ręce i wzniosę ją do Ojca, a stanie się hostią nieskończenie cenną. Mój głos stopiony z waszym wzniesie się jak synowski pocałunek do Ojca i purpura Moich Ran uczyni cenną waszą modlitwę. Trwajcie we Mnie, jeżeli chcecie mieć Ojca w was, z wami i dla was” (Poemat…, T. II/1, s. 17 – 18).
„Tylko ten, kto się dużo modli będzie zbawiony, kto się niewiele modli jest w niebezpieczeństwie. Ten zaś, kto się nie modli skazuje się na potępienie”- nauczał św. O. Pio.

