Boże powołanie do świętości

Pan Jezus powiedział do św. S. Faustyny: „Niezmiernie mi jest miłe twoje postanowienie zostania świętą. Wiedz o tym córko Moja, że jeżeli dążysz do doskonałości, wiele dusz uświęcisz, a jeżeli byś nie dążyła do świętości, tym samym wiele by dusz pozostało niedoskonałymi. Wiedz o tym, że ich doskonałość od twojej doskonałości zależeć będzie i większa część odpowiedzialności ich na ciebie spadnie” (Dzienniczek, 1631). To mocne Chrystusowe wezwanie do świętości jest tylko rozwinięciem słów Pisma św.: “Bądzcie świętymi, bo i Ja jestem święty” (Kp 11, 4) „Bądź nieskazitelny” (Rdz 17, 1). Tych Bożych wezwań do świętości jest bardzo wiele zarówno w Starym, jak i w Nowym Testamencie (zob. Ps 119, 1; Kpł 19, 2; Kol 13, 14; Tes 4, 3). Wynika z tego “że Jezus pragnie naszej świętości z niesłychaną żarliwością (…). Jego Najświętsze serce jest pełne nieskończonej tęsknoty za naszą świętością”(Matka Teresa „Myśli na każdy dzień”). Bóg ma więc wobec nas cudowne życzenie: Musicie być święci.

- Jakaż ofiara całopalna (człowieka) jest najdoskonalsza? - pyta P. Jezusa jeden uczony w Piśmie.
- Ofiarą całopalną doskonałą jest kochać jak siebie samego, tych, którzy nas prześladują i nie żywić urazy. Kto to spełni, ten posiądzie pokój. Powiedziano: „Łagodni posiądą ziemię i będą się cieszyć pokojem w obfitości. Zaprawdę powiadam ci, że ten, kto potrafi kochać swoich nieprzyjaciół, osiąga doskonałość i posiada Boga - odpowiada Zbawiciel (M.Valtorta, T. V, s. 111)

Świętość to największy dar, jaki Bóg może nam ofiarować, ponieważ w tym celu nas stworzył i nie wolno nam zapomnieć o tym zadaniu, o celu naszego powołania. „Świętość, to nie luksus przypadający tylko nielicznym, lecz zwykły obowiązek, twój i mój” - mówi Matka Teresa. To potężne wezwanie, powołanie do świętości jest zresztą zgodne z największymi pragnieniami człowieka i świadczy o jego Bożym pochodzeniu - podobieństwie; o naturze stworzonej przez Doskonałość i dążącej do doskonałości, do swego doskonałego Stwórcy. Charakterystyczna jest tu postać ewangelicznego młodzieńca, który wypełnia wszystko, ale pyta się: „…czego mi jeszcze brakuje?” (Mt 19, 16 - 22). Pragnie bowiem doskonałości. Dlatego miłe jest to bardzo Chrystusowi, który patrzy na niego z miłością i mówi: „Jeżeli chcesz być doskonałym, idź, sprzedaj wszystko, co posiadasz i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną” (Mk 10, 21).

Pragnienie zostania świętym oznacza więc potrzebę pozbycia się wszystkiego, co nie pochodzi od Boga. Oznacza też, pozbycie się nie tylko rzeczy materialnych, ale i opróżnienia serca ze wszystkiego, co stworzone, i życie w ubóstwie i wyrzeczeniu. Oznacza wyrzeczenie się swojej woli, swoich skłonności, swoich kaprysów i fantazji i stanie się posłusznym sługą woli Boga. „Świętość - mówi św. O. Pio - to wzniesienie się ponad siebie samych, to doskonale zwycięstwo nad wszystkimi namiętnościami, to prawdziwe i stałe gardzenie sobą samym i rzeczami tego świata, aż po wybór ubóstwa i odrzucenie bogactw, to wybór cierpienia przed przyjemnością. Świętość, to miłość bliźniego jak siebie samego dla miłości Bożej. Świętość oznacza także miłowanie tego, który nam złorzeczy, nienawidzi nas i prześladuje, więcej Świętość, to czynienie dobra temu, który względem nas tak postępuje. Świętość jest życiem w pokorze, bezinteresowności, roztropności, sprawiedliwości, cierpliwości, miłości, łagodności, pracowitości, w wykonywaniu własnych obowiązków, a wszystko nie w innym, ale tylko w tym celu, by podobać się Bogu i by jedynie u Niego zasłużyć sobie na nagrodę.

„Postanowienie, aby być świętym, kosztuje więc wiele trudu, (…) Boga można jednak kochać prawdziwie tylko wtedy, gdy sam płacę za to własną cenę”. Oznacza, to oczywiście, od samego początku (moment decyzji) zdecydowaną, ciężką walkę z grzechem. I im wcześniej człowiek podejmuje tę walkę, tym lżej jest walczyć i tym większe są szanse zwycięstwa. Potem grzech staje się nawykiem, nałogiem i trudniej jest go wyplenić. Do takiej walki zachęca wielokrotnie sam Chrystus (zob. Mk 13, 9 - 11; 11, 15 - 18; 10, 17; 9, 42nn…) i Jego Apostołowie (zob. Kol. 3, 5; Jud 3…). Zrozumiałe jest, że takiej walki z grzechem i szatanem nie podejmie człowiek przyzwyczajony do wygód, gdyż z reguły nie wierzy, że zwycięstwo, to znaczy doskonałość, jest możliwe do osiągnięcia. Nie wierzy, bo nie jest w stanie zrezygnować ze swojego wygodnego życia. Dlatego będzie się zdecydowanie przeciwstawiał wszelkim wyrzeczeniom, twierdząc, że doskonałość i tak nie jest możliwa. Zazwyczaj nie chce on przyjąć, że takie poglądy są wyraźnie sprzeczne z Tradycją, Pismem św. i oficjalnym nauczaniem Kościoła. Jan Paweł II w encyklice „Blask Prawdy” mówi: „Jakkolwiek liczne i wielkie mogą być przeszkody wzniesione przez ludzką ułomność i grzech, możliwy jest - dzięki Duchowi, który odnawia oblicze ziemi (Ps 104, 30) - cud doskonałego spełniania dobra. Równie znamienna jest wypowiedź św. Jana od Krzyża, doktora Kościoła: „Czasem jednak może mieć dusza tak doskonały stan miłości w tym życiu, jak w przyszłym”. Podobnie twierdzą także inni święci: św. Paweł, św. Katarzyna ze Sieny, św. Teresa od Dzieciątka Jezus… ich życie na ziemi można scharakteryzować krótko słowami św. Pawła: „Teraz już nie żyję ja, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2, 20). Dlatego nie wyobrażali sobie, że można w Chrystusa nie wierzyć, nie kochać Go. Czy też czymkolwiek Go obrazić. „W głowie mi się nie mieściło - mówi św. Teresa od Dzieciątka Jezus - by mogli istnieć bezbożnicy nie mający wiary. Sądziłam, że jeżeli zaprzeczają oni istnieniu nieba, czynią to wbrew swojemu wewnętrznemu przekonaniu. W radosnych dniach okresu paschalnego Jezus dał mi odczuć, że istotnie są dusze pozbawione wiary”. Tak jak istnieją ludzie pozbawieni wiary, którzy zwykle sami dla siebie ustanawiają normy, (które usiłują rozciągnąć na innych) dlatego namiętności, słabości wchodzą w ich życie bardzo łatwo i utrwalają się tak, że nie wyobrażają sobie życia bez nich, a nawet dziwią się innym, że nie idą wraz z nimi tym samym prądem zepsucia (zob. I P 4,4). Także są i tacy, którzy mają tyle Duch Świętego w sobie, że nie wyobrażają sobie, iż świadomie i dobrowolnie można przekroczyć nie tylko przykazanie, ale nawet jakiś drobny przepis. Jest to dla nich wprost niemożliwe. Św. Teresa z Lisieux była zakonna, czyli chrześcijańska w sposób doskonały. Na pierwszy głos dzwonka odkładała natychmiast pracę nie robiąc już ani jednego ściegu. Przestrzegała milczenia z wielką wiernością i nie pozwoliłaby sobie nigdy, ani na jedno słowo w miejscu zakazanym lub w czasie wielkiego milczenia. Doskonałość jest więc na pewno osiągalna, w przeciwnym razie Bóg nie zobowiązałby do niej. Ludzie, którzy w tę prawdę uwierzą i próbują praktykować drogę świętości, są zazwyczaj zdumieni faktem, że nie jest to nudne, że aż tyle radości i pokoju im to przynosi.

Oznacza to całkowite zerwanie z namiętnościami i słabościami, a przede wszystkim z przyczyną wszelkiego zła - grzechu - z szatanem. Dlatego szatan bardzo boi się, iż człowiek uwierzy, że doskonałe praktykowanie zasad wiary, czystości, uczciwości jest możliwe, że zaufa Bogu i z Niego i ze służby Jemu będzie czerpał siły, pokój i wszelką radość. Wtedy bowiem traci takiego człowieka bezpowrotnie. Dlatego zastawia na niego różne sidła, starając się wciąż siać wątpliwości. Nie chce, aby człowiek znalazł w czymkolwiek trwałe oparcie, dlatego wmawia mu, że nie ma nic stałego, że wszystko jest względne. Tak wpędza go relatywizm. Bardzo niebezpieczna jest pokusa, w której chce, aby człowiek uznał, że stan niedoskonałości jest czymś normalnym, naturalnym, ponieważ stąd jest już tylko odległość „skórki cebuli” do grzechu. Jeżeli samo uznanie stanu niedoskonałości za normalny, nie jest już grzechem. Bo czy grzech powszedni nie jest, mówiąc bardzo delikatnie - niedoskonałością?

Inną skuteczną pokusą są miraże daleko posuniętej wolności. Możesz sam decydować, co jest dobre, a co złe. Dalej łatwo już pchnąć człowieka na drogę użycia, obżarstwa, pijaństwa, seksualizmu, kofeinizmu, telemanii…, tak, aby żył wyłącznie dla przyjemności. To powoduje, że człowiek zaczyna myśleć, że na tym polega życie i wchodzi sam i wprowadza innych w to, co prowadzi do śmierci (zob. Rz 8, 6; 13; Ga 5, 16-21). Takie rzeczy jak pokuta, asceza, wyrzeczenie, posłuszeństwo są mu zupełnie obce, wręcz zacofane, pachną średniowieczem. Bóg jednak wciąż wzywa do posłuszeństwa, bo na nim opiera się wszelka doskonałość. „Mówił mi (św. Faustyna) Pan Jezus, że ta dusza jest najdoskonalsza i święta, która pełni wolę Ojca mojego (…). Niepojętą miłością ogarnia Bóg tę duszę, która żyje Jego wolą. Zrozumiałam, że wszelka dążność do doskonałości i cała świętość jest w wypełnianiu woli Bożej. Doskonałe spełnianie Woli Bożej jest dojrzałością w świętości. Tu na wątpliwości nie ma miejsca. Czyli pierwszym krokiem do świętości - trzeźwości i jednocześnie jej zwieńczeniem jest twoja wola całkowicie Bogu oddana i na Niego we wszystkim ukierunkowana, w Niego wpatrzona.” (Dz. 603)

„Doskonałym jest ten, kto nie tylko był posłuszny, ale i heroiczny, to znaczy święty” - mówi Pan Jezus - „Świętość, bowiem jest zespołem cnót wzniesionych na najwyższy szczyt, który może osiągnąć stworzenie: cnót heroicznie miłowanych i praktykowanych z całkowitym oderwaniem od wszystkiego, co jest pragnieniem lub rozważaniem ludzkim - cokolwiek by to było. Mógłbym powiedzieć, że świętym jest ten, u którego miłość i pragnienia przeciwstawiają się patrzeniu na wszystko, co nie Jest Bogiem. Nie będąc rozproszonym przez niskie obrazy, święty ma oczy skupione na najświętszej wspaniałości, którą jest Bóg. W Nim widzi - bo wszystko jest u Boga - także braci, wzburzonych wycią
gających błagalnie dłonie. Bez odrywania oczu od Boga święty pochyla się nad błagającymi braćmi. Wbrew ciału, wbrew bogactwom, wbrew wygodzie wznosi swój ideał: służyć. Święty - biedny? Ograniczony? Nie. Doszedł do posiadania prawdziwej mądrości i prawdziwego bogactwa. Posiada wiec wszystko. Nie odczuwa zmęczenia. Jeśli bowiem jest prawdą, że nie przestaje tworzyć, to jest też prawdą, że nie przestaje się karmić. Jeśli jest prawdą, że rozumie boleść świata, jest też prawdą, że karmi się radością Nieba. Bogiem się syci, w Bogu ma swoją radość. To stworzenie, które pojęło sens życia. Dlatego świętość to nic innego, jak tylko mocne postanowienie, heroiczny akt duszy oddającej siebie Bogu. Dzięki niezachwianej woli kochamy Boga, wybieramy Boga, osiągamy Go, możemy Go posiąść. O, jakże dobra, dobra jest wola, dzięki której staje się wizerunkiem Boga i mogę być do Niego podobny/a (Matka Teresa). Inaczej mówiąc świętość zawiera w sobie zdolność i moc do przemiany człowieka w Boga (św. Ojciec Pio, Ep II, s. 542). Świętość bowiem, to nic innego jak właśnie Jezus, który zamieszkał w twoim wnętrzu (Matka Teresa).

TO TWOJE PIERWSZE I NAJWAŻNIEJSZE POWOŁANIE. TREŚĆ I SENS ŻYCIA. ŚWIĘTOŚĆ POLEGA NA ZAPOMNIENIU O SOBIE SAMYM WE WSZYSTKIM, W MYŚLACH, PRAGNIENIACH, SŁOWACH…

Pójść za Mną – mówi Pan Jezus – wymaga to stałej walki z nieprzyjacielem, który jest w nas, z nieprzyjaznym światem, z Nieprzyjacielem, którym jest szatan. Wymaga opuszczenia wszystkiego: domu, rodziców, sposobu myślenia, a nawet życia (zob. Mt 19, 27-30), wymaga to wyrzeczenia się własności (zob. Mk 10, 28nn). Ja Jestem i będę coraz biedniejszy – do tego stopnia, że nie będę miał gdzie głowy położyć. Prześladować Mnie będą bardziej niż wilki podążające za zagubioną owieczką. Nauka Moja jest jeszcze surowsza niż Jana Chrzciciela, zabrania bowiem żywienia jakiejkolwiek urazy. Dotyczy to nie tyle tego, co zewnętrzne, ile spraw duchowych. Będziecie musieli się ponownie narodzić, jeżeli chcecie należeć do Mnie.” (M.Valtorta, poemat Boga – Człowieka, Tom II/1, s. 36 i 89)

Niech największy spośród was będzie waszym sługą. Bycie sługą sług Bożych nie jest upokorzeniem, lecz naśladowaniem Mnie, który byłem cichy i pokorny, zawsze gotowy do miłości (przebaczenia) względem Moich braci co do ciała przez Adama i do udzielenia im pomocy potęgą, którą mam w sobie jako Bóg. Nie poniżałem się w Boskiej naturze, służąc ludziom. Prawdziwym bowiem królem jest ten, który potrafi panować nie tyle nad ludźmi, ile nad swoimi ludzkimi żądzami, z których pierwszą pośród wszystkich jest głupia pycha. Pamiętajcie: kto się poniża, będzie wywyższony, a kto się wywyższa, będzie uniżony – mówi Pan Jezus (tamże,s. 122, 3/1s. 13)

Nie wszyscy święci dobrze zaczęli, ale wszyscy dobrze skończyli.
Świeci kochają wszystkich, a zwłaszcza swoich wrogów (św. Jan Maria Vianney). (Ponieważ) przez cierpienie jedynie i przez krzyże, a nie inną drogą można dojść do wielkiej miłości Boga i do prawdziwego z Nim zjednoczenia. Krzyż, więc nie jest karą, ale największą łaską Bożą, której (Bóg) tylko miłośnikom swoim udziela (bł. Alfons Maria Mazurek). 
Doskonałość nie polega na umartwianiu i  zabijaniu ciała, lecz na zabijaniu woli własnej i przewrotnej (św. Katarzyna ze Sieny). Dlatego by osiągnąć doskonałość trzeba walczyć z grzechem aż do ostatniej kropli krwi (św. Augustyn). Dąż, (więc) do najwyższego stopnia doskonałości, bo jak umrzesz, tak zostaniesz na całą wieczność (św. Maksymilian). Najwięcej dali ci, którzy o sobie zapomnieli. Zapomnieli nie tylko o swojej przeszłości lecz i o ograniczeniach swojej osobowości. – mówi Pan Jezus (M. Valtorta, Poemat III/1) 

Napisz odpowiedź