Jeżeli jest w Tobie pragnienie życia w całkowitej trzeźwości, jeżeli uznajesz, że masz problem z alkoholem (narkotykiem) i uznajesz swoją bezsilność wobec niego - to masz duże szanse. Tu musisz pamiętać, że życie cały czas polega na dokonywaniu wyborów, i że zawsze możemy wybrać tylko jedno. Każdy wybór oznacza rezygnację, wyrzeczenie się wszystkich innych możliwości. Jak więc trzeźwy, przytomny musi być to wybór, wybór bowiem, nawet ten najmniejszy, często decyduje o kształcie mojego (mojej rodziny) życia. Trzeźwość - to także program na całe życie. Wymaga najlepszych, jednoznacznych wyborów, nie znosi połowiczności, efekciarstwa. Każdy jest jednocześnie przygotowaniem do śmierci. Może już sam otarłeś się o śmierć, choćby poprzez doświadczenia innych. Wiesz jak wielu ludzi pijących odchodzi często śmiercią gwałtowną, w zupełnym osamotnieniu i opuszczeniu. Ich przykład wykazuje, że nawet to towarzyskie, symboliczne picie nierzadko prowadzi do alkoholizmu, który jest „chorobą” całego człowieka, a zarazem zniewoleniem szatańskim, przynajmniej w okresach zupełnej bezradności człowieka prowadzącej zwykle do rozpaczy. To walka Kościoła z szatanem o Twoją duszę, z szatanem, który chce Cię pozbawić w ten sposób Królestwa Bożego (Zob. 1 Kor 6,10). Zaczynasz przegrywać, kiedy uznasz alkohol za wartość, za alternatywę (wybór). Tej walki nie jesteś w stanie toczyć sam, dlatego trzeba uznać swoją bezsilność. Trzeźwość jest możliwa wyłącznie w oparciu o pomoc Siły Wyższej, o pomoc Boga. Beze Mnie (Chrystusa) nic nie możecie uczynić. Ważne jest, abyś uświadomił sobie w czyjej niewoli dotychczas przebywałeś. Twoja dotychczasowa samoobrona, pełna wrogości, podejrzliwości, a może i agresji, skierowana była przeciwko ludziom trzeźwym, często Ci życzliwym, bliskim. Demony chciały Cię przez to zdenerwować, wpędzić w rozpacz, a także pozbawić pomocy i obrony. Może mówił Ci ktoś jak zachowujesz się po pijanemu, ile było w Tobie wściekłości, nieczystości, irracjonalności… Podejrzewam, że zwykle w to nie wierzyłeś, nie chciałeś wierzyć. Bo to wskazywałoby na to, że jesteś bestią, albo przynajmniej kompletnym wariatem (dno). Trudno przyznać się do porażki, że przegrałem życie. Chwile, kiedy alkoholik widzi tzw. „omamy”, to czas, kiedy przeciwnik - demon nietrzeźwości czuje się tak bezpieczny, że ujawnia mu się mówiąc: Jesteś mój, należysz do mnie! Jesteś już całkowicie do mnie podobny! Jest już pewny, że uda mu się wpędzić nieszczęśnika w rozpacz, zwłaszcza w ostatnim, decydującym o wieczności momencie. Niestety, ale udaje mu się to także wobec tych, którzy rzadko się upijają. /…/ O uzależnieniu bowiem nie świadczy ilość pitego alkoholu (narkotyku kawy), ale znaczenie, jaki on ma dla Ciebie. Szatan nie może od razu obezwładnić duszy, pomijając ciało. Czy wiesz, jaką przynętą posłużył się demon łowiąc Ciebie? Czy było to towarzystwo ludzi, którzy nie zdają sobie sprawy, komu służą, zmuszając: ze mną nie wypijesz, czy wyśmiewając: niedorajda, świadek Jehowy… Przynętą staje zazwyczaj Twoja własna chęć użycia, czerpania radości, przyjemności z dóbr zmysłowych, częste jedzenie mięsa, tłuszczu zwierzęcego, które później „pali” i domaga się wychłodzenia. I tą rolę spełnia zwykle alkohol. Inną przynętą jest przekonanie, że alkohol jest lekarstwem, że po kielichu czy upiciu przestało coś dolegać. Jak mówi dr Woronowicz, alkohol (koniak) nie jest lekarstwem na serce, bo powoduje niebezpieczne skoki ciśnienia tętniczego krwi, a także zmiany zwyrodnieniowe serca. Nie poprawia też trawienia, drażni tylko śluzówki utrudniając wchłanianie pokarmów, a także upośledza funkcje narządów niezbędnych do trawienia: wątroby i trzustki. Zmniejsza też odporność organizmu przez ograniczenie aktywności białych ciałek. Tak samo efekt rozgrzania jest tylko pozorny.
Alkohol poza tym nie załatwi za mnie żadnych problemów, każda sprawa będzie czekać na trzeźwe rozwiązanie. Dlatego nie daj się przekonać szatanowi, że alkohol ma jakąkolwiek wartość. Wiem, że cierpisz na częste napady pragnienia (głodu), który wprawia Cię w drżenie, wręcz skręca, wywołuje fale gorącego lub zimnego potu. Uwierz, że pozwoliłeś szatanowi zdobyć władzę nad Twoim ciałem, i że to on sam powiększa Twój głód wmawiając w Ciebie: to jest silniejsze od Ciebie. To właśnie on - demon, podsuwa Ci myśl: po co się tak męczyć, przecież wystarczy jeden łyczek i wszystko długo będzie dobrze.
Jak więc walczyć? Pan Jezus mówi: modlitwą i postem!MODLITWĄ w najwyższym stopniu jest dobrze przeżyta Ofiara Mszy Świętej, ponieważ jest to modlitwa - ofiara samego Chrystusa, która staje się jednocześnie Twoją ofiarą, z którą powinieneś ofiarować Bogu Ojcu poprzez ręce kapłana, także samego siebie. Wszystko, co można powiedzieć o wartości modlitwy, to w odniesieniu do Mszy Św. trzeba by pomnożyć przez 10 000 …. Jednakże jej owoce są zależne w dużym stopniu od tego, ile posiadasz w niej ufności. Poprzez nią - jak mówi Jan Paweł II, płacisz długi razem z Chrystusem, jakie zaciągnąłeś przez lata kłamstw, bluźnierstw i innych grzechów… Dlatego dobrze jeżeli uczestniczysz w niej codziennie.
OFIAROWANIE - „Wszystkie troski przerzućcie na Niego (Boga)” - mówi św. Piotr (1 P5,7). Twój ból Bogu ofiarowany, stanowi wielką wartość. Dlatego dobrze jest swój głód i inne bóle ofiarować Matce Bożej, nie za siebie, lecz za wyrwanie szatanowi innych - czynnych alkoholików. Wtedy stanie się coś wspaniałego: im większy głód wzbudzi w Tobie wróg, tym szybciej straci inne ofiary, dlatego też Twój ból po ofiarowaniu nigdy nie będzie już taki mocny. Twoje cierpienie bowiem, stanie się jako ofiarowane Bogu za tamtych - odkupieniem ich, ale także i Ciebie. Spotkasz kiedyś tych ludzi, których razem z Chrystusem zbawiłeś. Myśl ta doda Ci sił nawet w czasie największego głodu.
Możesz użyć takich słów:
Boże przewiduję, że będzie mi ciężko (jest mi ciężko), a szatan kusi mnie do wypicia. Nie ufam sobie, ufam tylko Twojej Miłości i Mocy: Proszę, pomóż mi żarliwie się modlić. Chcę mój głód (ból) alkoholowy (nikotynowy), mogący mnie ogarniać, nieść jako mój krzyż za uwolnienie z niewoli tych ludzi, których Ty sam znasz. Amen.
Jeżeli czujesz się za słaby i boisz się myśleć co będzie jutro, możesz też ofiarować Bogu (albo Matce Bożej) swoje dzisiaj np. modlitwą z odpustem ułożoną przez św. Piusa X:
Boże - mój Ojcze! Aby okazać Ci moją miłość, wynagrodzić za zniewagi Twojej czci wyrządzone i uprosić zbawienie dusz - mocno postanawiam w dniu dzisiejszym nie używać wódki, wina ani piwa, ani żadnego innego napoju upajającego. To moje wyrzeczenie ofiaruję Tobie w łączności z Ofiarą Twojego Syna Jezusa Chrystusa, który codziennie na ołtarzach ofiaruje samego siebie dla Twojej Chwały. Amen.
RÓŻANIEC. Po Mszy św. - to najskuteczniejsza forma modlitwy. Proszę was, odmawiajcie różaniec - woła Jan Paweł II do Polaków, do wszystkich. O to samo prosi również Matka Boża w swoich objawieniach, wskazując RÓŻANIEC - jako skuteczny środek na wszystkie ludzkie bolączki. Jednakże dla uzyskania łaski trwałej, potrzebna jest decyzja odmawiania tej modlitwy nie przez pewien okres, ale przez całe życie. Jeżeli nie całego, to przynajmniej dziesiątek - tylko tak z sercem (zaangażowaniem) i rozważaniem.
POKUTA. Sama modlitwa nie wystarczy, musi być też silne postanowienie przemiany życia, rezygnacji - postu od alkoholu, nikotyny, (narkotyków), też kawy. Jeżeli istnieje mocne pragnienie trzeźwości, to musi być ono poparte większą gorliwością praktyk, modlitwy, a także uczynkami miłosierdzia. Wtedy sidła złego ducha, sidła nałogu mogą zostać skruszone. Jeżeli czujesz, że nie stać Cię na podjęcie abstynencji dożywotniej, podejmij ją na 24 godziny, tyle wytrzymasz na pewno. Jednak następnego dnia rano powiedz sobie: dziś też nie wypiję! Mój przyjaciel tak już ciągnie ok. 10 lat (i wielu innych). Potem możesz podjąć decyzję abstynencji na dłużej, zawsze jednak z wewnętrznym pragnieniem przedłużenia jej po tym okresie. Miernikiem - jak długo, niech będą nie wypowiedzi innych, lecz Twoja wiara. Wiara jest czymś trwałym. Jeżeli stać Cię w sposób trwały wierzyć w Boga, praktykować, to stać Cię również na decyzję trwałej (nawet dozgonnej) abstynencji. Początkowo głód prawdopodobnie będzie Ci dokuczał, choć Bóg może Cię przeprowadzić przez to również bezboleśnie. Ma to bowiem wymiar pokuty zadośćuczynienia za grzech, jakim było pijaństwo w Twoim życiu i związane z nim grzechy (kłamstwa, niewierności, nieczystości, bluźnierstwa). …
SPOWIEDŹ ŚWIĘTA. Jeżeli zdecydowałeś się już na życie bez alkoholu, najlepiej potwierdzone przyrzeczeniem i podpisem, albo przynajmniej wewnętrznym przekonaniem, jeżeli masz mocne postanowienie poprawy, to jak najszybciej skorzystaj z tego daru Miłosierdzia Boga i dalej staraj się przystępować do spowiedzi świętej regularnie co najmniej co 4 tygodnie. Ma ona bowiem głęboko terapeutyczne znaczenie - jak powiedział Jan Paweł II. Leczy Twoje rany wewnętrzne. Jest to bowiem sakrament uzdrowienia. Pamiętaj tylko o wszystkich warunkach. Jest ich pięć.
EGZORCYZM. Nie tylko kapłani, ale także wszyscy wierni, na podstawie łask płynących z sakramentu chrztu i bierzmowania, mogą stosować egzorcyzm - jako prywatną modlitwę. Konieczna jest bowiem w walce z alkoholizmem (z każdym kompulsywnym uzależnieniem: narkomanią, nikotynizmem, onanizmem, obżarstwem…) eliminacja - wyrzucenie złego ducha, który zwykle stoi u podstaw nałogu, albo przynajmniej osłabienie jego mocy . Alkoholizm jest taki straszny nie dlatego, że człowiek się oszałamia napojem C2H5OH, ale dlatego, że wykorzystując to oszołomienie, działa przez człowieka zły duch. Jest to temat tabu w poradniach i instytutach, dlatego tak mała jest skuteczność ich oddziaływania. Modlitwy zwrócone do Osób Bożych, Matki Bożej czy Aniołów, są zawsze bezpieczne. Niebezpieczne jest zwrócenie się wprost do szatana. Musisz być wtedy w stanie łaski, albo po dobrej spowiedzi i po głębokiej modlitwie. Potem stojąc, możesz wydać rozkaz szatanowi: W imię Jezusa Chrystusa rozkazuję ci duchu alkoholizmu (narkomanii…) odejdź ode mnie i trzymaj się ode mnie z daleka. Taki akt „samouwolnienia” może być bardzo skuteczny. Zachęcam jednak do konsultacji z kapłanem rozumiejącym problem.
KORONKA DO MIŁOSIERDZIA BOŻEGO. Alkoholik (narkoman) często tak bardzo gardzi sobą, ma tak duże poczucie winy, że jest nierzadko tylko o krok od samobójstwa. Jest to wyraźne działanie szatana, ducha samozniszczenia - mordu. Dlatego dobrze jest, żeby miał on świadomość, że Miłosierdzie Boże jest o wiele większe niż nawet wszystkie grzechy świata. „Tak czuję - mówi św. Teresa z Lisieux - że gdybym miała na sumieniu wszystkie grzechy, jakie można
popełnić, poszłabym z sercem skruszonym żalem rzucić się w ramiona Jezusa, bo wiem, jak On czule przygarnął marnotrawnego syna, gdy ten wrócił do Niego /…/, czuję, że wtedy całe to mnóstwo grzechów jest jak kropla wody wrzucona w ognisko”. Chociażby był grzesznik najzatwardzialszy, jeżeli raz tylko odmówi tę koronkę
- mówi Pan Jezus - dostąpi łask z nieskończonego Miłosierdzia Mojego.
WODA ŚWIĘCONA. Często doświadczam, że nie ma skuteczniejszego środka nad wodę święconą, aby przepędzić złe duchy i uniemożliwić im powrót - mówi św. Teresa z Avila. Dlatego święć, krop swoje mieszkanie dwa razy dziennie.
SAKRAMENTALIA. Są także skutecznymi kanałami łaski. Dobrze jest nosić na sobie medalik z napisem: „O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy” i medalik św. Benedykta. Stanowią one skuteczną obronę przed złym duchem. I z reguły nie udaje się im (demonom) doprowadzić do rozpaczy człowieka mającego na sobie taki medalik. Oparcie się na Sercu Niepokalanej Matki miażdżącej głowę węża jest często najlepszym ratunkiem. Medalik ten ma dużą moc rażenia złych duchów.
Możesz śmiało powiedzieć o swoim poście od alkoholu w towarzystwie, które chciałoby Cię częstować. Moi znajomi stwierdzili, że jeśli w podobnej sytuacji powiedzieli: za Polskę nie piją! - zamykali tak czyjeś usta, unikając drwin i zbędnych pytań.
ANONIMOWI ALKOHOLICY - GRUPY SAMOPOMOCY. Anonimowi Alkoholicy są wspólnotą mężczyzn i kobiet, którzy dzielą się nawzajem doświadczeniem, siłą i nadzieją, aby rozwiązać swój problem i innym pomagać w wyzdrowieniu z alkoholizmu. Jedynym warunkiem uczestnictwa jest chęć zaprzestania picia. Nie ma tam żadnych składek i opłat. Wspólnota utrzymuje się z dobrowolnych datków uczestników spotkań. Nie jest związana z żadną sektą, partią, wyznaniem. Ich celem jest pozostać trzeźwymi i innym w tym pomagać. W takich samych wspólnotach organizują się, pomagają sobie wzajemnie rodziny alkoholików: Al - Anon, Dzieci Alkoholików - Al - Ateen i DDA, Narkomani, Obżartuchy, Nerwowi, Hazardziści, Erotomani itp.
Tekst KORONKI do Miłosierdzia Bożego:
(do prywatnego odmawiania na różańcu)
Na początku:
Ojcze Nasz…, Zdrowaś Maryjo…, Wierzę…
Na dużych paciorkach różańca:
Ojcze przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, duszę i bóstwo najmilszego Syna Twojego a Pana naszego Jezusa Chrystusa na przebłaganie za grzechy nasze i całego świata.
Na małych paciorkach różańca:
Dla Jego bolesnej męki miej miłosierdzie dla nas i całego świata (10 razy).
Na zakończenie:
Święty Boże, święty mocny, święty nieśmiertelny, zmiłuj się nad nami i nad całym światem (3 razy).
Świadectwa byłych alkoholików:
10 stycznia 1991 r.
Bardzo wcześnie popadłem w nałóg pijaństwa. Wówczas nie wiedziałem jeszcze, że alkoholizm jest chorobą, nałogiem, z którego niełatwo się wyzwolić. Alkoholizm zabija szlachetne uczucia i wyzwala najniższe instynkty, a w końcu prowadzi do ateizmu. Odwróciłem się od Boga i Jego przykazań. Zaprzestałem praktyk religijnych, nie uczęszczałem do Kościoła. Im więcej piłem, tym dalej odchodziłem od Boga i miłości bliźniego, by w końcu znienawidzić samego siebie. Ale w tych najtrudniejszych chwilach mego życia Matka Najświętsza pozostała moją powierniczką i do Niej zwracałem się z prośbą o Jej wstawiennictwo i opiekę. Tej prośby nie odrzuciła. Pan Bóg jednak „zwlekał” z okazaniem mi swojego miłosierdzia. Nie miałem odwagi, a może nie chciałem powiedzieć swego „tak”. Dopomógł mi w tym najmłodszy synek, który mając 5 lat postanowił modlić się za tatusia tak długo, aż go Bóg wysłucha. Po roku swych skrytych modlitw do tajemnicy swej dopuścił mamusię. Żona moja w tym czasie wstąpiła do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka i w czasie rekolekcji w Przemyślu podpisała abstynencję do końca życia. Do modlitw synka i żony przyłączyli się i inni. I wtedy Pan okazał mi swoje miłosierdzie. Wyzwolił mnie nie tylko z nałogu pijaństwa, ale również z innych nałogów. Nie piję już 4 lata żadnego alkoholu, będąc całkowitym abstynentem; rzuciłem też palenie papierosów i zaprzestałem wszelkich grzesznych praktyk. Pan dał mi łaskę pojednania z Nim samym i z bliźnimi. Wstąpiłem do Apostolstwa Modlitwy i nauczyłem się modlitwy, pokochałem Różaniec, którego przedtem nie rozumiałem.
Za to, że Matka Niepokalana doprowadziła mnie do swego Syna, za wyproszenie mi łaski i za to, że jestem teraz taki szczęśliwy, a rodzina moja odzyskała spokój, za to, że sam mogę być apostołem trzeźwości - dziękuję Panu Bogu i Matce Najświętszej.
Stanisław Kloc
Grudziądz, 19 lipca 1996 r.
Chciałbym i ja publicznie opowiedzieć o moich nałogach, z których wydobyła mnie Niepokalana. Miałem trzy nałogi: alkohol, papierosy i kawa. Dziennie wypalałem od 20 do 40 papierosów. Kawy wypijałem do kilkunastu filiżanek na dzień, a nie było tygodnia, bym nie wziął butelki do ręki. Kilkakrotnie rzucałem te nałogi, ale nic z tego nie wychodziło.
Pewnego wieczora, gdy już się wydawało, że sięgnę dna, zastanawiałem się co zrobić, kto może mi pomóc, i wtedy zaświtała mi zbawcza myśl. W duchu prosiłem Matkę Bożą, by te moje ułomności wzięła na swoje barki i pomogła mi wyrwać się z toni. Następnego dnia nie sięgnąłem po papierosa, nie zaparzyłem sobie kawy, nię wziąłem kieliszka. Nie miałem żadnej pokusy. Minęło już ponad 10 lat od tamtego wieczora, i proszę mi wierzyć, ani razu nie zapaliłem, nie wypiłem kieliszka jakiegokolwiek alkoholu i ani filiżanki kawy. Przez ten czas nie miałem najmniejszej pokusy do tych nałogów. Przekonałem się sam, jak bardzo łatwo jest pozbyć się jakiegokolwiek nałogu, ofiarując go Matce Bożej. Nie muszę dodawać, jak bardzo odmieniło się moje życie osobiste i mojej rodziny.
Wdzięczny jestem Matce Bożej za tę cichą interwencję w moje życie. Dodam jeszcze, że nie jest to jedyna łaska, jaką otrzymałem od Matki Bożej.
Dozgonny dłużnik S.
Bytom
Było to w szpitalu, w Bytomiu, w roku 1945.
Salowa sprząta korytarz i płacze. Podchodzę do niej i pytam, co się stało? „O, nic, proszę siostry, przykro mi, bo już wszyscy powrócili z wojny, z niewoli, z obozów, a mojego męża jeszcze nie ma. Dwa miesiąca po naszym ślubie wybuchła wojna”.
Zachęciłam ją do modlitwy i dodałam otuchy, że na pewno mąż wróci do domu. Wrócił, i teraz salowa nuciła piosenki z radości, że są już razem. Radość jednak trwała krótko, bo znów posmutniała. Co się stało? - znów ją zapytałam. „ Proszę siostry, tak bardzo cieszyłam się z jego powrotu, a teraz jestem tak bardzo strapiona i zrozpatrzona, bo mąż okropnie się rozpił i ciężko z nim żyć razem. Wszystko przepija. Nawet wykradł mi wełnę, którą kupiłam na sweter, i sprzedał na wódkę. Nie wiem co robić?”. Dałam jej cudowny medalik. „Proszę siostry, nie ma co próbować, gdyż go nie przyjmie”. Uczyniła tak, jak jej poradziłam, przyjęła i wszyła do marynarki, którą najczęściej nosił. W jego intencji modlitwy podwoiła. Skutek był taki, że mąż rzadziej się upijał, a po pewnym czasie przepraszał na kolanach za swoje czyny. Po długiej udręce małżeńskiej rozpoczęło się szczęśliwe życie.
Za to, co się dokonało, jestem ogromnie wdzięczna Niepokalanej Cudownego Medalika.
Siostra Miłosierdzia
BIURO SŁUŻBY KRAJOWEJ AA
ul. Chmielna 20 m 16
00-020 WARSZAWA
tel.: (022) 627 04 94


29 czerwiec, 2008 @ 22:03
MNIE W PORZUCENIU ALKOHOLU POMOGŁA MODLITWA , W KTÓREJ OBIECAŁEM , ŻE CHCĘ ŻYĆ W ABSTYNENCJI DO KOŃCA ŻYCIA , ZAWIERZAJĄC MARYI SWÓJ NAŁÓG , PRAWIE DWA LATA NIE PIJĘ , WCZEŚNIEJ UPIJAŁEM SIĘ TAK CZĘSTO JAK TYLKO SIĘ DAŁO . to forma przyrzeczenia trzeżwości .