„Stworzył Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę (…) i rzekł Bóg: „Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem” (Rdz 1, 27-29). Stwórca człowieka zaraz po dokonaniu dzieła stworzenia określił, co ma być pokarmem dla człowieka: wszelka roślina, owoce, ziarna. Bóg nic nie mówi o mięsie.
Człowiek obdarzony od początku życiem nadprzyrodzonym - dziecięctwem Bożym, żyje w pełnej harmonii z przyrodą, również ze zwierzętami, i zwierzęta nie boją się go. „Pan Bóg przyprowadzał (zwierzęta) do mężczyzny, aby przekonać się, jaką on da im nazwę. I każda istota żywa (zwierzę) winna nosić imię nadane jej przez Adama (człowieka) (por. Rdz 2,19). Zjednoczenie z Bogiem owocuje pełną jednością z innymi (tu z Ewą), a także z naturą, do czego człowiek jest już powołany od początku.
Wiemy jednak, co następuje potem: człowiek popełnia grzech, sprzeniewierza się woli Bożej i odchodzi od swojego pierwotnego powołania. Na skutek grzechu człowiek traci przywilej zjednoczenia z Bogiem, dlatego zachwiana zostaje także bardzo poważnie jego jedność z bliźnimi, również z naturą, w tym ze zwierzętami. To, że zwierzęta przychodziły do człowieka bez lęku świadczy o tym, że pierwotny człowiek był wegetarianinem (Homerski; ceniony biblista z KUL-u, jeden z tłumaczy Biblii Tysiąclecia) i pokarm roślinny był dla niego wystarczający. Po grzechu, człowiek tracąc oparcie w Bogu, zaczyna atakować, oskarżać (znak poddania złu) drugiego człowieka (zob. Rdz 3, 12), a w końcu zabija człowieka (zob. Rdz). Pełna agresji wypowiedz Lameka, syna Kaina, świadczy o rosnącej dzikości ludzi względem siebie, a więc także względem natury, zwierząt. Zwierzęta zaczynają się bać (zob. Rdz 9, 2) człowieka, w którym nie wyczuwają już obrazu Boga, tylko agresora i niszczyciela. Człowiek nie oglądając się na Boga zaczyna zabijać i jeść zwierzęta. Bóg wie, że dobra natura człowieka została skażona i nie chcąc, aby człowiek wypadł zupełnie z łaski, wiedząc nadto (zob. Rdz 6, 5n), że człowiek i tak już będzie zabijać, pozwala na jedzenie mięsa (zob. Rdz 9, 3). O tym, że nie było to Bożą wolą, świadczy początek (zob. Rdz 1, 29), konstrukcja człowieka jako istoty roślinożernej (fizjologia człowieka, tj. np. długość przewodu pokarmowego, jelit, uzębienia wskazują na to, że jest to istota roślinożerna), a także dalsze karty Pisma św.
Tu trzeba zaznaczyć, że nie jest to jedyne złe prawo dopuszczone przez Boga. Charakterystycznym przykładem jest tu prawo rozwodowe (zob. Pwt 24, 1), czy też prawo odwetu. Te prawa pojawiły się jako skutek ciągłych buntów i krnąbrnej postawy ludu wybranego wobec Boga. „Bo nakazów Moich nie uznali, prawa Moje odrzucili i bezcześcili Moje szabaty, a oczy ich zwracały się ku bożkom ich przodków. Dlatego dopuściłem u nich prawa, które nie były dobre i nakazy, według których nie mogli żyć” (Ez 20, 24-25).
Mocnym dowodem jest tu piąte Boże przykazanie „Nie zabijaj” (Wj 20, 13). Kiedy św. Franciszek widział we wszelkim stworzeniu byty braterskie i siostrzane, nie było to łzawe gaworzenie romantyka, lecz bardzo twarda biblijna prawda. „Bóg śmierci nie uczynił” - powiada Księga Mądrości (1, 13n) - „i nie cieszy się ze zguby żyjących. Stworzył, bowiem wszystko, aby było, i byty tego świata niosą zdrowie, nie ma w nich śmiercionośnego jadu”.
Pismo św. wyraźnie ukazuje miłość Boga do całego stworzenia, do wszystkich stworzeń, nie tylko do człowieka. I nie tylko do człowieka odnosi się Boże przykazanie „Nie zabijaj”. Bóg nie mówi, bowiem: nie zabijaj człowieka. Mówi; nie zabijaj niczego, co żyje, nie zabijaj żadnego stworzenia. „Miłujesz, bowiem (Boże) wszystkie stworzenia, niczym się nie brzydzisz, co uczyniłeś (…). Oszczędzasz wszystko, bo to wszystko Twoje, Panie, miłośniku życia” (por. Mdr 12, 24 - 26). Autor natchniony Psalmu 36(37) mówi wprost: „Niesiesz, Panie, ocalenie ludziom i zwierzętom”. Zwierzęta nie są tu bezwolną rzeczą. One czują, pragną i chcą żyć. Stąd właśnie jest u nich ogromny lęk przed śmiercią. O ile mogą, do końca walczą o życie. Opowiadał mi pewien rzeźnik, że kiedy już miał zabić baranka, przypadkiem spojrzał w jego oczy. Płynęły z nich łzy. Był w nich wielki smutek i przerażenie. Zrobiło to na tym człowieku przywykłym do zabijania wielkie wrażenie. Musiał wyjść do innego pomieszczenia i uspokoić się. Temu stworzeniu było wyraźnie żal życia i ten żal udzielił się nawet zawodowemu rzeźnikowi. Czy taka wielka wola życia nie jest bezcennym darem Bożym, który my, ludzie, winniśmy uszanować,chronić, a nie niszczyć tylko dla pewnej względnej przyjemności podniebienia?
Czy Bogu naprawdę podoba się owo zabijanie stworzeń i zjadanie ich mięsa? „Słuchaj (…), synu, bądź dobry, prostą drogą prowadź swe serce, nie bądź z tych, co winu hołdują lub mięsem się lubią obżerać” (Prz 23, 19-20). Tymczasem (nic, tylko) uciecha i zabawa, zabijanie wołów i zarzynanie baranów, zajadanie mięsa i zapijanie winem. Jedzmy i pijmy, bo jutro pomrzemy’. Lecz Pan zastępów dał się słyszeć uszom moim: “Na pewno ta nieprawość nie będzie wam odpuszczona” (Iz 22, 13). „Żydzi lubią ofiary krwawe i chętnie je składają, lubią też mięso, które wówczas jedzą, lecz Pan nie ma w tym upodobania” (por. Oz 8, 13). Także fragment, w którym Bóg w odpowiedzi na modlitwę głodnego Piotra spuszcza mu w widzeniu na płótnie rożnego rodzaju zwierzęta, płazy, zachęcając: „Zabijaj Piotrze i jedz” (por. Dz 10, 11-16) nie jest zachętą do jedzenia mięsa. Jest tylko pouczeniem, że tak jak nie ma już zwierząt rytualnie czystych i nieczystych, tak samo nie ma ludzi czystych i nieczystych, wszyscy ludzie, zarówno Żydzi jak poganie, powołani są do zbawienia bez względu na to, co jedzą. Nie można człowiekowi odbierać nadziei, potępiać go tylko, dlatego, że je albo nie je mięsa. Chociaż, jak mówi św. Paweł: „Dobrą rzeczą jest nie jeść mięsa i nie pić wina” (por. Rz 14, 21).
Ja sam nie jem mięsa już dość długo i mam, co do słuszności tego głębokie przekonanie. Bałbym się jednak osądzać ludzi tylko, dlatego, że jedzą mięso, czy, jak Żydzi, że jedzą mięso zwierząt nieczystych. Tak naprawdę nieczystym, czyli niezdolnym do przyjęcia łaski, czyni człowieka, jak powiedział Pan Jezus, to, co wychodzi z jego ust, a nie to, co wchodzi, (co je) (por. Mt 15, 11). O słuszności postawy wstrzemięźliwej decyduje tu własny przykład, przykład pokornego trwania przy własnym przekonaniu i uznaniu prawa do wyboru tych, co chcą jeść mięso. „Gdy bowiem stanowiskiem wobec pokarmów zasmucasz swego brata, nie postępujesz już zgodnie z miłością” - powiedział św. Paweł (por. Rz 14, 15). Chodzi o to, aby z jedzenia czy niejedzenia mięsa nie robić sobie bałwana, którego jeszcze każe się czcić innym.
Trzeba jednak mocno zaznaczyć, że duchowość chrześcijańska zawsze bardzo wysoko ceniła sobie powstrzymywanie się zarówno od jedzenia mięsa, jak od jakiegokolwiek zabijania. Wystarczy wymienić takie postacie, jak św. Franciszek z Asyżu, św. Antoni Padewski, św. Marcin de Porres, założyciel pierwszego schroniska dla zwierząt, św. Róża z Limy, św. Roch, Św. Jan Kanty i wielu innych. Niemal wszystkie zakony tego okresu praktykowały całkowitą albo częściową wstrzemięźliwość od mięsa. I tę prawdę zakonodawcy z reguły święci wyprowadzali właśnie z Pisma św., z żywej Tradycji Kościoła.
Obowiązujący kiedyś wszystkich chrześcijan zakaz spożywania w okresie Wielkiego Postu nie tylko wszelkiego mięsa, ale również jaj i nabiału był uzasadniony ideą tęsknoty za utraconą harmonią z przyrodą, jaka panowała w raju (orzeczenie Synodu Trullońskiego z roku 692). „Na końcu rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnym Nam, aby panował nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad cała ziemią i nad wszelkim płazem pełzającym po ziemi.” (…) Po czym Bóg pobłogosławił im, mówiąc do nich: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ja sobie poddaną: abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszelką istotą żywą, która chodzi po ziemi” (por. Rdz 1, 26-28). Niektórzy uważają, że Bóg przyznaje tu człowiekowi prawo do nieograniczonej władzy nad całym stworzeniem. Trzeba zaznaczyć, że pierwszym Panem wszystkiego, co istnieje, był i pozostaje wciąż Stwórca - Bóg. A panowanie Boże nad stworzeniem nie ma w sobie nawet cienia bezsensownej, czy uciążliwej wyższości. Jest to panowanie opiekuńcze i łaskawe. Ponadto Bóg w tym sensie panuje nad całym światem, że wszystkim stworzeniom udziela nieustannie istnienia i obdarza je rozmaitym dobrem, obdarza Sobą. Bóg panuje, więc przez dawanie, a nie odbieranie, czy niszczenie. Jest pełnym troski ojcem, a nie tyranem. I Bóg powołując człowieka do panowania nad stworzeniami chce, aby człowiek naśladował Jego panowanie, aby człowiek był odzwierciedleniem, objawieniem Jego Bożej istoty dla świata natury, jako Boży obraz. Jeżeli, więc człowiekowi wydaje się, że panowanie polega na sianiu spustoszenia, na zadawaniu bólu i zabijaniu, to jest naśladowcą diabła, niszczyciela, a nie Boga - Dawcy i Opiekuna.
Bóg wyprowadzając naród wybrany z niewoli egipskiej dał ludowi do jedzenia mannę. Mięso Izraelici otrzymali dopiero wtedy, kiedy rozpaleni żądzą zaczęli się go domagać (zob. Lb 11, 1-14). „Wtedy rozpalił się potężnie gniew Pana” (tamże). Bóg sam z siebie nie dał ludowi mięsa, dał dopiero na wyraźne żądanie. Bóg wciąż liczy na to, że człowiek zatęskni za tym, co Bóg daje, za życiem z ducha, za Duchem, za pierwotną harmonią, albo raczej za przyszłą harmonią życia nadprzyrodzonego, kiedy „…wilk zamieszka wraz z barankiem, pantera z koźlęciem razem leżeć będą, cielę i lew paść się będą społem i mały chłopiec będzie je poganiał. Krowa i niedźwiedzica przestawać będą przyjaźnie, młode ich razem będą legały. Lew też jak wół będzie jadł słomę. Niemowlę igrać będzie na norze kobry, dziecko włoży swą rękę do kryjówki żmii. Zła czynić nie będą ani zgubnie działać po całej świętej mej górze. Bo kraj się napełni znajomością Pana, na kształt wód, które przepełniają morze” (Iz 11, 6-9). Rzecz ciekawa, że właśnie w tym fragmencie Ewangelii, w którym podkreślono absolutną wolność Jezusa od zła, wspomniano, że „żył (On na pustyni) wśród zwierząt, aniołowie zaś usługiwali Mu” (Mk 1, 13).

